Nazywam się Ilona Sziling. Jestem nauczycielką. Mam w domu trzy małe cudaki: córkę Hanię, suczkę Pysię i chomiczkę Pandi. Jest jeszcze jeden duży cudak – mój mąż Sławek.

Chciałabym, żeby spacery z moim psem były  przyjemnością i żeby mój pies nie chodził po odchodach innych psów, a moja córka wchodząc na trawnik, żeby posprzątać po Pyśce, nie wracała do domu w butach ufajdanych kupami psów należącymi do mało odpowiedzialnych właścicieli.  Mam nadzieję, że w jakimś mikroskopijnym stopniu moje zaangażowanie w działania Czyściocha się przyczyni do stopniowej zmiany w mentalności  tych niefrasobliwych,  z powodu których Czyścioch się pojawił.

Poza zaangażowaniem w działania Czyściocha, lubię czytać, biegać, chodzić po lesie, po górach, marzyć i być zapraszaną przez moją przyjaciółkę na najlepszą wegetariańską tartę na świecie :)

Nazywam się Marek Szrejter. Chciałem zostać strażakiem i pójść w ślady mojego taty, lecz los rzucił mnie w inne miejsce i nakreślił inne zadanie. Zadanie to, stało się moją pasją jak mówią znajomi i nie zamieniłbym tego na żadną inną. Zawsze interesował mnie świat zwierząt i przyrody.  Od kwietnia 1994 roku rozpocząłem pracę w Schronisku dla Zwierząt w Toruniu na stanowisku pielęgniarz zwierząt-kierowca.  Jest, to miejsce bardzo specyficzne. I jeśli się komuś wydaje, że to łatwa praca, to się grubo myli.  Trzeba mieć jednak twarde pośladki i miękkie serce, aby tu pracować.

Po wielu latach pracy (10 lat) zrobiłem pierwszy kurs praktyczny i teoretyczny pielęgniarza zwierząt według programu Angielskiej organizacji RSPCA (Królewskie Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt)w Bydgoskim Schronisku dla Zwierząt.

Czytaj więcej...

Nazywam się Paweł Gryko. Jestem ojcem małego brzdąca. Moim marzeniem jest, abym mógł razem z nim bez obaw bawić się w każdym toruńskim parku, skwerze czy osiedlowym podwórku. Chciałbym latem fikać koziołki na trawie, jesienią buszować  w opadłych liściach a zimą tarzać w śniegu. Niestety, obecnie znalezienie w naszym mieście czystego miejsca do zabawy i wypoczynku jest trudne.

Dlatego zdecydowałem się na zorganizowanie inicjatywy Czyścioch Toruński. Na szczęście jest więcej ludzi myślącym podobnie jak ja, którym czysty Toruń leży na sercu. Jestem wdzięczny wszystkim, którzy razem ze mną chcą o to aktywnie walczyć.

Nazywam się Magda Ordon-Schmeichel. Jestem nauczycielką wychowania przedszkolnego. Mam męża Przemka i ośmioletnią córeczkę Agatę. Moją wielką pasją są góry. Z moją rodziną przeszłam już prawie całe Tatry polskie. Uwielbiam również jeździć na rowerze i słuchać muzyki puszczanej przez mojego męża z płyt winylowych.

Do akcji Czyściocha zachęciła mnie moja koleżanka Ida. Sama od dziecka zawsze miałam psa w swoim domu. Niestety odkąd mieszkam w bloku, na razie na psa się nie zdecydowaliśmy. Jednak w moim domu rodzinnym jest wielki, piękny berneński pies pasterski – Borys. Najczęściej opiekuje się nim moja siostra, ale pod jej nieobecność obowiązek spada na mnie i moją córkę. Nie wyobrażam sobie, żeby chodząc na spacery z Borysem nie sprzątnąć po  nim. On jest naprawdę  wielki, więc i jego odchody również J. Chciałabym, aby ludzie zrozumieli, że należy sprzątać trawniki, chodniki zabrudzone przez ich psy. Jako, że pracuję z najmłodszymi dziećmi, mam nadzieję, że oni w dużej mierze mogą przyczynić się do zmiany w zachowaniu niektórych „niesprzątających” i  nie raz usłyszę od nich „powiedziałam mojemu tacie, żeby sprzątnął kupę mojego psa”.

 

Nazywam się Ida Skerska-Chojnacka i jestem nauczycielem. Bardzo lubię swoją pracę, bo nigdy się nie nudzę. Uczestniczę w pracach projektu, ponieważ pragnę, aby nasze miasto było piękne i czyste. Moim marzeniem jest również to, abyśmy my, mieszkańcy Torunia,  mogli w centrum miasta urządzić piknik na trawie  bez obawy, że spotka nas nieprzyjemna, śmierdząca  niespodzianka.